fbpx

KAMERZYSTA NA WESELE – czyli koleś bez kamery.

KAMERZYSTA NA WESELE – czyli koleś bez kamery.

Kamerzysta na wesele? Filmowiec ślubny? O tym jak współcześnie określa się jedną z popularnych usług ślubnych rozmawiam z Bartkiem i Piotrem – czyli Pracownią filmową Białe Historie.

Kamerzysta na wesele? Jak się do Ciebie zwracać Piotrze? Czy nadal określenia tego typu są popularne w ślubnej branży filmowej?

Piotr: Odkąd zaczęliśmy robić filmy ślubne kamery nigdy nie trzymałem w ręku. Kamerzysta na wesele brzmi trochę archaicznie. Od samego początku pracuję wyłącznie z lustrzankami, więc nie nazwałbym się kamerzystą. Bartkowi śmiało można przypisać tę rolę. Obsługuję kamerę, która zamontowana jest na dronie.

Zazwyczaj robiąc materiał filmowy na weselu jestem również fotografem, więc to najczęstsze określenie. Może bliżej byłoby filmowiec na wesele, ale filmowiec kojarzy mi się z Hollywood, a tam nas jeszcze nie było 😉

Nie macie wrażenia, że scenariuszem i przebiegiem wesela rządzi dzisiaj obiektyw? Jeszcze parę lat temu w filmie ślubnym dominował linearny zapis, a dziś pamięć o weselu znalazła się w rękach kamerzysty ślubnego, filmowca i montażysty.

Bartek: To wszystko zależy od Pary Młodej. Jedni będą spięci i przejmą się tym, że ich wesele jest rejestrowane i będą starali się za wszelką ceną uniknąć pewnych sytuacji. Inni będą naturalni i nie zrobi to na nich wrażenia.

Organizuje wesela od prawie 10 lat i jestem w stanie podpowiedzieć parze młodej fajne rozwiązania, które będą dobrze wyglądać w filmie, ale w żaden sposób nie ma to wpływu na naturalność i zachowanie ludzi. Są to niuanse.

Piotr: Rzeczywisty i prawdziwy zapis oddawany był w materiałach, które Pary Młode otrzymywały kiedyś. W filmach występował naturalny dźwięk, po porostu wierny zapis tego co się odbywało, chociaż już w tedy kamerzysta na wesele miał możliwość wycięcia nieodpowiednich w zamyślę pary młodej scen. Jednak czy to było coś czego oczekiwali młodzi, tego nie wiem.

Teraz rzeczywiście forma krótkiego filmu ślubnego daje możliwość selekcji materiału. Nie taka mina, nie takie zachowanie czy też mała wpadka.

Film ślubny uwodzi współcześnie wszechstronnością montażu. Nie myślicie, że dzięki temu macie możliwość kreowania rzeczywistości oraz w pewien sposób narzucania wizji parze młodej?

Piotr: Jesteśmy od tego, aby stworzyć dobrą pamiątkę z każdego wesela. Nikt nie chce pamiętać o tym co nie wyszło. Niekoniecznie chodzi o sytuacje, związane z wyborami pary młodej. Chociażby pandemia sprawiła, że na weselach pojawiało się mało osób, które w wielkiej sali weselnej ginęły. Dlatego też wykorzystywaliśmy najwięcej fragmentów, gdy wszyscy bawili się na parkiecie, aby uniknąć wrażenia, że nikt się nie bawił.

Bartek: Filmy, które przygotowujemy mają mieć dobre ujęcia, być dobrze zmontowane, być dynamiczne i fajne dla oka. Żyjemy w takich czasach, że materiał filmowy pozbawiony takich czynników nie jest atrakcyjny, co też obniża ocenę samego wesela.

Czy to prawda, że goście zaczynają się dobrze bawić, gdy operator wychodzi kończąc oficjalną część imprezy? Przecież goście nie chcą stać się bohaterami anegdot związanych z brakiem umiarkowania.

Piotr: Coś w tym jest 😉 Zazwyczaj jednak nasze filmy pokazują, że tylko coś. W czasach, gdy każdy z nas ma dostęp do telefonu z aparatem i kamerą, ludzie czują się swobodniej w obecności kolejnego obiektywu. Myślimy, że duże znaczenia ma tu wykorzystanie przez nas lustrzanek. Część osób nie zdaję sobie wtedy sprawy czy aktualnie robię mu zdjęcie czy nagrywam ujęcie filmowe. Dystans związany z rejestracją innych osób zanika również przez popularność wszelkich portali społecznościowych, na których nieustanie oglądamy wizerunki znajomych i przyjaciół, często w nieco kłopotliwych sytuacjach.

Przyglądając się zmianom współczesnej kultury i zmianom światopoglądowym myślę sobie, że wesele jest zjawiskiem pełnym sprzeczności. Wymaga nieustannej autokreacji i stałego samookreślania się – stając się ciągle kimś innym niż było się dotychczas. Trochę jakby wbrew sobie, na pokaz, a może po prostu w obliczu nowej sytuacji.

Czy nie macie takiego wrażenia, że w weselu jak w lustrze odbija się obraz współczesnego społeczeństwa?

Bartek: Znowu muszę powołać się na moje doświadczenie w organizacji wesel. Już od pierwszego spotkania z młodymi powtarzam im by byli naturalni i nie udawali kogoś kim nie są, ponieważ wesele jest imprezą dla najbliższych osób i one natychmiast wychwycą każdą sztuczność i robienie czegoś na pokaz. Nie ukrywajmy, że każdy w takich sytuacjach chce wypaść jak najlepiej, pokazać się z jak najlepszej strony. Jestem przekonany, że najlepszym rozwiązaniem jest skupić się tu nie na tym jak powinniśmy wypaść, tylko zadbać o to, aby dobrze zaopiekować się gośćmi, a dopiero wtedy wypadniemy przed nimi najlepiej.

Piotr: Każdy z gości ma emocje związane z parą młodą, a lustrzanka jest po prostu bezstronnym obserwatorem. Obiektyw nie naciągnie sytuacji, które nie wyszły i nie podkreśli tych które się udały. To prosty zapis, a odbiór gości będzie zależał od tego jakie oni mają wspomnienie z daną chwilą.

Czy przez taką próbę upiększenia wspomnień jesteśmy w stanie zmieniać nasze postępowanie? Jeśli wujek jest troszkę podchmielony to do domu z wujkiem? Żeby nie robił wstydu…?

Bartek: Bywa różnie, najczęściej mamy tyle wyczucia, że w filmach nie szukamy sensacji. Unikamy w filmie momentów, które są kompromitujące dla danej osoby. Nie pokażemy zarówno wujka, który trochę popłyną jak i cioci, której za bardzo podwinęła się sukienka. Nie chcemy, aby ktoś oglądając siebie na filmie poczuł się zawstydzony czy zakłopotany.

Pewnie jeszcze niejedno pytanie dotyczące filmu ślubnego nasuwa nam się na myśl. Postaram się zadbać by chłopaki z Pracowni filmowej Białych Historii częściej opowiedzieli nam o swojej pracy.

Rozmawiała: Kasia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.